Jak się Chodakowska z Tuwimem spotkała

Jako, że od ostatniego porodu minęło już 7 lat, więc ciężko zwalać winę za odstający brzuch, na dosyć już duże dziecko, Niezbyt Poważna postanowiła zrzucić to i owo.
Na pierwszy ogień poszła rezygnacja ze słodyczy.
Na drugi- ćwiczenia. No i tak Niezbyt Poważna postanowiła pofikać ze sławną w pewnych kręgach panią- zwaną Ewa Chodakowska.
I jak tak skacze, fika, to ciągle w głowie słyszy taki oto wiersz:

Stoi w salonie wielka Krystyna,
Ciężka, ogromna i pot z niej spływa:
Tłusta oliwa.
Stoi i sapie, dyszy i dmucha,
Żar z rozgrzanego jej brzucha bucha:
Buch – jak gorąco!
Uch – jak gorąco!
Puff – jak gorąco!
Uff – jak gorąco!
Już ledwo sapie, już ledwo zipie,
A jeszcze Choda na nią krzyknie.
Nagle – gwizd!
Nagle – świst!
Para – buch!
Nogi – w ruch!
Najpierw – powoli – jak żółw – ociężale,
Ruszyła – noga – po macie- ospale,
Szarpnęła opony i ciągnie z mozołem,
I kręci się, kręci się noga za nogą,
I biegu przyspiesza, i gna coraz prędzej,
I dudni, i stuka, łomoce i pędzi,
A dokąd? A dokąd? A dokąd? Na wprost!

I spieszy się, spieszy, by zdążyć na czas,
Do taktu turkoce i puka, i stuka to:
Tak to to, tak to to , tak to to, tak to to.
Gładko tak, lekko tak toczy się w dal,
Jak gdyby to była piłeczka, nie schab,
Nie ciężka Krystyna, zziajana, zdyszana,
Lecz fraszka, igraszka, zabawka blaszana.
A skądże to, jakże to, czemu tak gna?
A co to to, co to to, kto to tak pcha,
Że pędzi, że wali, że bucha buch, buch?
To para gorąca wprawiła to w ruch,
To para, co z kotła rurami do tłoków,
A tłoki kołami ruszają z dwóch boków
I gnają, i pchają, i pociąg się toczy,
Bo Choda te tłoki wciąż tłoczy i tłoczy,
I nogi turkocą, i puka, i stuka to:
Tak to to, tak to to, tak to to, tak to to!…